Best Metronome

"Najwybitniejszy obok Zimermana" - autor: Witold Paprocki

Żeby zostać wielkim polskim pianistą nie potrzeba wcale jeździć z konkursu na konkurs, podporządkowując całą swoją edukację wizji zagrania w finale chopinowskiego, po drodze zaś sycić się „akademiami, pantoflanymi zebraniami, ciocinymi sympozjami o idealnym chopinowskim rubacie”

W dniach 17–21 czerwca br. w Filharmonii Łódzkiej odbędzie się cykl recitali fortepianowych pod wspólnym tytułem Piotr Anderszewski i przyjaciele”, podczas których, oprócz znakomitego polskiego pianisty, zaprezentują się zaproszeni  przez niego wirtuozi: Francesco Libetta (Włochy), Balázs Szokolay (Węgry), Claudio Martinez Mehner (Hiszpania), Konstantin Lifschitz (Rosja) i Maciej Grzybowski (Polska). Obecny sezon artystyczny w Filharmonii Łódzkiej zawiera w swej ofercie wyjątkowo wiele wydarzeń z udziałem wybitnych wirtuozów fortepianu. W koncertach inicjowanych przez filharmonię, a także współpracujące z nią instytucje i organizacje kulturalne, udział zapowiedziały między innymi takie sławy jak Emanuel Ax, Cyprien Katsaris, Ivo Pogorelich, Peter Jablonski, Dina Yoffe czy Krystian Zimerman. W gmachu przy ul. Narutowicza wielka pianistyka rozgościła się na dobre, w ciągu dziesięciu miesięcy łódzkiej publiczności zaoferowano ponad dwadzieścia recitali, nie licząc występów solistów wraz z orkiestrą symfoniczną. Takie nasycenie sezonu muzyką fortepianową można tłumaczyć choćby osobą patrona Filharmonii Łódzkiej – Artura Rubinsteina, jednak nie bez znaczenia są tu również osobiste zaangażowanie i artystyczne preferencje dyrektora naczelnego instytucji Andrzeja Sułka – wybitnego znawcy oraz propagatora tego rodzaju muzyki. Dzięki jego staraniom i podległego mu zespołu Łódź w krótkim
czasie stała się niemal centrum polskiego życia pianistycznego w koncertowym wymiarze, oferującym już nie tylko swoim mieszkańcom, lecz również melomanom z całego kraju atrakcje z najwyższej półki. Spektakularnym zwieńczeniem tego, zaiste, fortepianowego sezonu będzie pięć koncertów z udziałem Anderszewskiego i jego przyjaciół.

Jedna z najjaśniej świecących gwiazd światowej pianistyki

Piotr Anderszewski jest obecnie jedną z najjaśniej świecących gwiazd światowej pianistyki. Użycie takiego określenia w przypadku tego artysty jest w pełni uzasadnione, bo choć sam specjalnie o status gwiazdy nie zabiega, to od początku swej kariery stał się ulubieńcem
nie tylko melomanów na wszystkich kontynentach, lecz także i mediów. Jego występy przyciągają tłumy publiczności, płyty rozchodzą się w olbrzymich nakładach, a wywiady ukazują się w najbardziej poczytnych pismach, i to nie tylko muzycznych. Jest również bohaterem dwóch filmów dokumentalnych, autorstwa francuskiego reżysera Bruno Monsaingeona.

Atmosfera sensacji i skandalu
Anderszewski ma wszelkie predyspozycje by skupiać na sobie uwagę – wspaniały talent,
wielką wrażliwość, wyobraźnię artystyczną i inteligencję, bogatą osobowość, oryginalność, ekstrawagancki sposób bycia, i atrakcyjną aparycję – to, co tak kocha współczesny świat. Jego artystycznym dokonaniom od lat towarzyszy atmosfera sensacji, a nawet i skandalu, ochoczo wydobywana i „kolorowana” przez dziennikarzy. Pierwszy raz dał się poznać
światu jako artysta wykraczający daleko poza przyjęte schematy w 1990 roku, gdy podczas półfinału prestiżowego konkursu w Leeds, mając olbrzymie szanse na zwycięstwo (o czym jednak nie wiedział), po słabym w jego mniemaniu wykonaniu „Wariacji na temat Diabellego” Beethovena przerwał interpretację „Wariacji” op. 27 Weberna, gdyż miał odczucie, że jest ona okropna i, „nie chcąc się totalnie zbłaźnić”, opuścił estradę. Nietrudno wyobrazić sobie opinie brytyjskiej prasy: oto pianista niepokorny, bezkompromisowy, wielki indywidualista, który w imię własnych przekonań nie
cofnął się przed dyskwalifikacją. Natychmiast posypały się propozycje kontraktów, a po występie w londyńskiej Wigmore Hall w 1991 roku, wychwalanym w entuzjastycznych
recenzjach, kariera Piotra Anderszewskiego ruszyła pełną parą.
Żeby zostać wielkim polskim pianistą nie potrzeba wcale jeździć z konkursu na konkurs,
podporządkowując całą swoją edukację wizji zagrania w finale chopinowskiego, po
drodze zaś sycić się „akademiami, pantoflanymi zebraniami, ciocinymi sympozjami
o idealnym chopinowskim rubacie”.

Przerwał studia w Warszawie
Także w Polsce postrzegany był jako wielki indywidualista, wybrał bowiem drogę niewyobrażalną wręcz z punktu widzenia tradycyjnego rozwoju młodego pianisty – zrezygnował ze stypendium i nauki w USA, przerwał studia w Akademii Muzycznej w Warszawie i już ich nie ukończył,nie brał udziału w konkursach, przez lata konsekwentnie unikał koncertowego wykonywania muzyki Chopina. Okazało się jednak, że tak też można, i żeby zostać wielkim polskim pianistą nie potrzeba wcale jeździć z konkursu na konkurs, podporządkowując całą swoją edukację wizji zagrania w finale chopinowskiego, po drodze
zaś sycić się, jak to sam określił, „akademiami, pantoflanymi zebraniami, ciocinymi sympozjami o idealnym chopinowskim rubacie”. Europa, USA, Japonia Dziś występuje w najważniejszych salach koncertowych świata, współpracuje z najwybitniejszymi osobistościami życia muzycznego, nagrywa płyty (aktualnie dla wytwórni Virgin Classic). Przez wielu obserwatorów wskazywany jest jako najwybitniejszy obok Krystiana Zimermana polski pianista. Można śmiało uznać go za obywatela świata – urodzony w Warszawie w rodzinie polsko-węgierskiej, wychowywał się i kształcił w kilku krajach, obecnie swoje życie dzieli między Paryż a Lizbonę. Anderszewski to artysta w ciągłym ruchu, poszukujący wciąż nowych inspiracji, koncertujący chętnie i często. Kalendarz jego występów jest wręcz przepełniony – dość powiedzieć, że na pierwszą połowę tego roku zaplanował blisko trzydzieści recitali i koncertów z orkiestrami w Europie, USA i Japonii. Podziw może wzbudzać przeskakiwanie wręcz z miejsca na miejsce, niekiedy z dnia na dzień i to o tysiące kilometrów. Dobrym przykładem może być tu harmonogram planowanego na kwiecień tego roku tournée ze skrzypkiem Frankiem Peterem Zimmermannem:
24 – Heidelberg, 25 – Bruksela, 26 – Walencja,
27 – Saragossa, 29 – Monachium, 30 – Barcelona i wreszcie
1 maja – Valladolid.
Wydaje się, że podróżowanie nie jest dla naszego pianisty jakimkolwiek problemem. W jednym z wywiadów opowiadał zresztą, że na urlop wybrał się z grupą przyjaciół wynajętym wagonem kolejowym, którym, podczepiani do różnych składów, przejechali całą Polskę, od Krakowa po Hel. W salonce z fortepianem realizowane były w znacznej części zdjęcia do drugiego filmu Monsaingeona Podróżujący fortepian”, który zdobył już nagrodę na festiwalu w Biarritz. Artysta nie zapomina również o polskiej publiczności w swym rodzinnym kraju występuje regularnie, niekiedy kilka razy w roku, co czyni go w tym względzie skrajnie różnym od reglamentującego nam swoją sztukę Krystiana Zimermana. Seria mistrzowskich koncertów Pod koniec czerwca Piotr Anderszewski przybędzie wraz z kilkuosobową grupą przyjaciół-pianistów do Łodzi.
Ten minifestiwal anonsowany jest jako cykl recitali mistrzowskich i rzeczywiście, patrząc może nie tyle na nazwiska – w Polsce nie są to jeszcze pianiści tak bardzo znani, co raczej na osiągnięcia owych przyjaciół, należy szykować się na serię znakomitych koncertów. Gośćmi Anderszewskiego będą: Francesco Libetta – włoski wirtuoz, kompozytor i dyrygent, mający w swym dorobku ponad 20 nagranych płyt; Balázs Szokolay – węgierski pianista, laureat czternastu międzynarodowych konkursów muzyki fortepianowej i kameralnej, w naszym kraju znany głównie z płyt firmy Naxos; Hiszpan Claudio Martinez Mehner, który jesienią ub.r. zaprezentował się już polskiej publiczności podczas warszawskiego festiwalu Chopin i jego Europa”; Konstantin Lifschitz – Rosjanin, obecnie mieszkający we Włoszech, członek Królewskiej Akademii Muzycznej w Londynie; Maciej Grzybowski – polski pianista, specjalizujący się w wykonawstwie muzyki współczesnej. Każdy z artystów przedstawi się w odrębnym recitalu, Piotr Anderszewski ma natomiast wystąpić również z orkiestrą. Intencją organizatorów jest jednak, aby ów festiwal miał rzeczywiście przyjacielski, a więc znacznie luźniejszy od tradycyjnych prezentacji muzycznych charakter – wszak dyrektor łódzkiej instytucji Andrzej Sułek jest przyjacielem Anderszewskiego z czasów studenckich. Stąd też pomysł rozwinięcia imprezy o dyskusje i spotkania klubowe, będące uzupełnieniem koncertów. Choć program poszczególnych występów nie jest jeszcze znany (w przypadku Anderszewskiego melomani i tak powinni liczyć się z możliwością zmiany ustalonego repertuaru, zdarza się to artyście) przedsięwzięcie przedstawia się
nader atrakcyjnie. To z pewnością wielce przyjemne i atrakcyjne przywitanie lata, a jednocześnie efektowne zwieńczenie „pianistycznego sezonu” w Filharmonii Łódzkiej.

Autor: Witold Paprocki
Źródło: TWOJA MUZA, nr 2/2009, s. 88-89

© 2009-2010 Mijuma.pl wszystkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. O nas Kontakt Reklama
real madrit vs bayern munich live życzenia wielkanocne Grand Budapest Hotel zalukaj http://papatermozgrzewalna.cba.pl/ Black Jack mini